Minusy internetowego uwodzenia
Napisane przez BlekDzisiaj chciałbym Ci zaproponować do przeczytania krótki tekst na temat minusów internetowego podrywu. Nie wiem czy zacząłeś się bawić w uwodzenie w internecie, czy też nie, ale przeczytaj sobie ten tekst - pokażę Ci dlaczego uważam, że internet to po prostu strata czasu...
Bo ogólnie internet jest zły, wypacza postrzeganie kobiet. One w internecie są zupełnie inne niż w życiu - tutaj są zasypywane wiadomościami od frajerów, którzy boją się ich w prawdziwym życiu - frustratów, niepewnych siebie kolesi z kompleksami, którzy są w stanie wykrzesać z siebie jakąś żałochę przed ekranem. To doprowadza kobiety do szału i nic dziwnego. Wśród moich kobiet czy atrakcyjnych koleżanek każdy facet z netu jest traktowany jako gatunek gorszy... oczywiście czasami napisze do nich ktoś fajny, ale mimo to traktują go jako "faceta z netu" i pozostają wobec niego nieufne, czasem skreślają go mimo to. Da się oczywiście taką ramę przebić i umówić spotkanie, jednak procent sukcesu z najseksowniejszymi kobietami jest minimalny. Co ważne w internecie liczą się zdjęcia - nie masz dobrych zdjęć, możesz pomarzyć. To co o sobie piszesz jest istotne dopiero wtedy kiedy się spodobasz kobiecie. Kiedy zaś ona dostaje od Ciebie wiadomość, która jest przeciętna spojrzy na Twoje jedno zdjęcie i zamyka okienko. Dlatego nie dostajesz odpowiedzi. Jeśli nie masz wcale zdjęć tym bardziej pozamiatane.
Dopiero dobre zdjęcia+ciekawy opis+interesująca wiadomość są w stanie sprawić, żeby kobieta jakoś się Tobą zainteresowała. Przy czym tutaj też jest różnie - jeśli trafisz na taką, która imprezuje i ma powodzenie, na 99% ma konto dla lansu i odstrzeli Cię nawet jeśli wszystko się jej w Tobie podoba z prostego powodu - woli facetów w realu, a internet to dla niej zabawa. Wchodzi na fotkę raz na parę dni się dowartościować kiedy ma doła i tyle. I to dosyć zdrowe - ja np. mając w cholerę zajęty plan tygodnia nie mam nawet czasu siedzieć przed kompem czy na portalach w necie - za dużo kobiet w prawdziwym życiu, więc internet odpada. Kobiety podobnie.
A już na koniec zostaje sprawa chamstwa - laski w necie się zwyczajnie odchamiają bardzo często - nie mają jaj spławiać facetów w brutalny sposób w realu, ale już przed kompem obrastają w piórka - każdy przy kompie jest odważny - Ty i one. Dlatego rozmowy są często zdawkowe, kobiety kapryszą, zachowują się źle i nieznośnie itp. Podczas gdy w realu są to wspaniałe dziewczyny. Jak się kiedyś bawiłem fotka.pl miałem dużo takich przypadków - kobiety mnie zlewały, czasami były wulgarne i chamskie, kiedy w końcu udawało mi się do nich dotrzeć i umówić na spotkanie okazywały się fantastyczne.
Internet psuje postrzeganie relacji damsko-męskich - to zupełnie inny świat - im szybciej z niego wyjdziesz tym lepiej dla Ciebie. Prawdziwe życie jest ciekawsze ;) Z czasem nauczysz się uwodzić na tyle, że być może zajrzysz do internetu w poszukiwaniu "nowego źródła dopływu kobiet do Twojego życia". Da się coś na tym polu zdziałać, jednak jest to najtrudniejsza i najmniej efektywna droga. A i kobiety będziesz z internetu miał poniżej swoich możliwości. Zrobisz jak zechcesz oczywiście, jednak ja radzę Ci - odpuść sobie net co najmniej przez najbliższe pół roku.
1
-
Link do komentarza
piątek, 26 sierpień 2011 16:32
opublikowane przez vic
100 % racji.
Zwłaszcza na początku to jest ważne. Zdobywa się wiedzę, która ma świetnie działać ( i działa w realu) ale wypróbowana w internecie w wypaczonej rzeczywistości daje wypaczony feed back, na pods ktorego się uczymy.
Ja już 2 razy złapałem pożądnego doła po internetowym podrywie. Po jakimś czasie mam w głowie obraz siebie, kogoś kto ma sukcesy z kobietami, wiesz co mówić, wiesz jak się zachować, w realu nawet ok. Nagle wchodzisz w internet z entuzjazmem... a tu nic nie działa... Nawet Ci ktoś napisze, że jesteś zwykły choj...
Dlatego ja internet odpuściłem i mam do tego duży dystans.
Raz się dołowałem bo po paru wiadomościach z jedną 19 i wymianie zdjęcia przestała się odzywać, jak zaproponowałem spotkanie. Niby wszystko zrobiłem ok a tu nic. Potem jakoś mnie natknęło, wkleiłem jej maila w google. Ogłaszała się w kilku miejscach, szukała pracy jako sprzątaczka a nawet poszukiwała... sponsoringu jako "lekko puszysta do towarzystwa"... a jej zdjęcie...kurwa.
Dlatego panowie wolę się osrać na mieście i podejść niż siedzieć bezpieczenie przed jebanym kompem i czekać na to co jakiś małpiszon odpowie!!! pozdro


